BMW 328 E36 Cabrio
BMW serii 3 generacji E36 to samochód, którego długo nie doceniałem. Jakieś piętnaście, dwadzieścia lat temu było to dla mnie po prostu kolejne BMW, które kojarzyło mi się tylko z druciarstwem, głośnym basem i domowym tuningiem.
Dzisiaj patrzę na to zupełnie inaczej, bo tych samochodów zwyczajnie już nie ma. I dopiero teraz dociera do mnie jak dobrze to było zaprojektowane auto i jak bardzo ta linia się obroniła. W moim przypadku moment olśnienia przyszedł w momencie kiedy trafiłem za kierownicą 328i w którym pracuje sześciocylindrowy silnik M52 o mocy 193 KM. To jest ten typ jednostki, który trzeba poczuć a nie tylko przeczytać o nim w danych technicznych. Rzędowa szóstka i napęd na tył w tym aucie to gwarancja banana na ustach w trakcie jazdy. Gdyby to auto miało imię, to spokojnie mógłbym je nazwać Jason Bourne, twarde zasady, zero gadania i sama dobra robota.
Największa różnica, którą czujesz w porównaniu do nowszych aut, to brak tej całej cyfrowej izolacji. Tutaj nie ma filtra emocji. Nie ma trybu „komfort + bezpieczeństwo + asystent wszystkiego”.
W wersji Cabrio dochodzi jeszcze jedna rzecz. Nagle nie chodzi tylko o tempo czy osiągi. Chodzi o sam fakt jazdy.
328i było też w swoim czasie bardzo rozsądną alternatywą dla M3. Sam zaczynam to rozumieć śledząc portale ogłoszeniowe i różnice cenowe pomiędzy modelami. Oczywiście nie jest tak brutalne, nie ma tej ostrości i surowości topowej wersji, ale daje ogromną część tego samego DNA.
Opisywany model to wersja Individual w kolorze AlaskaBlau z manualem i pełnym pakietem M-Sport. W zasadzie z wyglądu niczym nie różni się od prawilnego M3 a w dodatku wszystkie te dodatki pochodzą z VIN i nie są dokładkami.
Rzędowa szóstka, balans, tylny napęd i to specyficzne poczucie, że auto jest przedłużeniem kierowcy a nie komputerem na kołach. Wszystko to dostajesz w sposób który nie męczy na co dzień.
Dziś oryginalne 328i Cabrio zaczyna mieć zupełnie inną wartość. Nie tylko jako klasyk ale jako samochód, który zachował swój pierwotny sens. Znalezienie seryjnego nieprzerobionego egzemplarza to naprawdę wyzwanie. Te auta były kiedyś tanie, dostępne i bardzo często trafiały w ręce, które nie miały żadnego planu co z nimi zrobić za 10 lat. Im więcej nim jeżdżę, tym bardziej dochodzę do prostego wniosku, że to auto broni się samo w momencie, kiedy nim się przejedziesz. Jeśli ktoś szuka emocji z posiadania analogowego BMW w czystej formie to E36 328 Cabrio jest właściwym wyborem.
Jeżeli spojrzymy na liczby i rynek, to historia E36 328i Cabrio zaczyna wyglądać jeszcze ciekawiej. Kilka lat temu były to samochody dostępne na rynku. Dzisiaj sytuacja się odwróciła. Widać wyraźny trend gdzie rynek zaczyna oddzielać „zajeżdżone E36” od aut kolekcjonerskich. Te drugie rosną, bo zwyczajnie ich nie ma. Coraz więcej osób rozumie, że takie analogowe z rzędową szóstką i tylnym napędem samochody już się nie powtórzą, a to automatycznie winduje ceny. To nie jest chwilowa moda, to mechanizm podaży i popytu, który w przypadku dobrze zachowanych egzemplarzy dopiero się zaczyna. Druga rzecz to liczby produkcyjne, które tylko potwierdzają ten trend. BMW nigdy nie produkowało 328 Cabrio w ogromnych wolumenach, szacuje się, że powstało około 8–12 tysięcy sztuk tej wersji na cały świat, co na tle całej gamy E36 jest wynikiem stosunkowo niskim. Cabrio zawsze było niszą a 328i to jej topowa ale jeszcze cywilna odmiana. W praktyce oznacza to, że dziś poza M3 jest to jedna z najrzadszych i najbardziej pożądanych konfiguracji w całej rodzinie E36.
BMW 328i Cabrio E36 (M52B28)
Dane techniczne
Silnik: sześciocylindrowy rzędowy (R6), benzynowy, M52B28
Pojemność skokowa: 2793 cm³
Maksymalna moc wyjściowa: 193 KM przy 5300 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 280 Nm przy 3950 obr./min
Napęd: tylna oś (RWD)
Skrzynia biegów: manualna 5-biegowa
0–100 km/h: 7,3 s
Prędkość maksymalna: 236 km/h